Odwiedziny w Muzeum Przyrody
Chciałabym powitać was na moim blogu. Zastanawiałam się przez długi czas jak ,,ugryźć" ten temat, żeby czytanie moich przemyśleń sprawiało przyjemność dla różnorodnych odbiorców. Mam nadzieję jednak, że z czasem zdobędę wprawę i z wpisu na wpis będzie szło mi coraz lepiej. W tym miejscu pragnę systematycznie dzielić się refleksjami, które będą otaczać się tematyką przyrody, zaczynając od całego świata ożywionego, który nas otacza, poprzez zajęcia na uczelni z edukacji społeczno-przyrodniczej, aż po wystawy nieożywionych zwierząt i roślin w muzeum przyrody.
Po tym krótkim wstępie, pragnę skupić moje dzisiejsze myśli na ostatnim poruszonym aspekcie, jakim jest Muzeum Przyrody znajdujące się w Olsztynie. Jak zapomniałam wcześniej wspomnieć jestem studentką drugiego roku Pedagogiki Przedszkolnej i Wczesnoszkolnej i w ramach zajęć edukacji społeczno - przyrodniczej, które odbywały się 04.03.2026r. wybraliśmy się całą grupą do powyżej wspomnianego miejsca. Przytaczając ten dzień od początku należy zacząć od trasy, którą wraz z moimi koleżankami z roku pokonaliśmy komunikacją miejską z uczelni do Muzeum Przyrody. Po przybyciu do celu, tuż pod bramą muzeum czekała na nas Pani Doktor, która realizuje z nami zajęcia edukacji społeczno - przyrodniczej. Początkowo zapoznała nas z historią tego miejsca, wspomniała również o tym czego mamy się spodziewać po wejściu do środka. Przed udaniem się na docelowe zwiedzanie każdy ze studentów miał za zadanie wyciągnąć jednego losa. Można było wylosować różnego typu zadania, oczywiście nawiązujące do zawartości muzeum. Przed wejściem do środka nie wiedziałam czego mam się spodziewać, gdyż z samych opowieści rówieśników nie byłam zachwycona tym pomysłem zwiedzania. Osobiście preferuję miejsca, w których jednak można obserwować żywe roślinki i zwierzątka. Jest to dla mnie zwyczajnie atrakcyjniejsza forma zwiedzania. Jednak, jak nadarzyła się okazja, trzeba było zasięgnąć kolejnych doświadczeń i ruszyć po nowe odkrycia. Po obejrzeniu wszystkich okazów zwierząt uznałam, że byłam zbyt bardzo sceptycznie do tego nastawiona. Wyszło na to, że całkiem z ciekawością przyglądałam się eksponatom zwierząt. Na pewno mój pobyt urozmaiciło zadanie znajdujące się na kartce wylosowanej od Pani Doktor, które opierało się na odnalezieniu wypisanych nazw odmian gatunków zwierząt. Następnie każdy miał za zadanie wymyślić jedną alternatywę na zabawę ruchową dla dzieci na tym obiekcie. Można było również zaproponować zmianę, która prowadziłaby do uatrakcyjnienia w oczach dzieci, pobytu w tym Muzeum Przyrody. Wraz z wypełnieniem kartek zajęcia dobiegły końca.
Główną refleksją, którą mogę wyodrębnić z tego całego wpisu jest fakt, iż po obejrzeniu całej wystawy muszę przyznać, że jako studentka pedagogiki myślę w głównej mierze o najmłodszych pociechach, które mogłyby się tam nudzić. Dlatego też na moim ,,losie" zaproponowałam następujące rozwiązanie: przy każdym eksponacie powinien być guzik, służący do odtworzenia odgłosu, który wydaje dane zwierzę. Myślę, że w znaczący sposób uruchomiło by to ciekawość odwiedzających muzeum dzieci.
Dziękuję za poświęcenie mi waszej wolnej chwili. Mam nadzieję, że nie zrezygnowaliście w połowie wpisu z przeczytania go do końca. Do usłyszenia w kolejnym tygodniu.
Ps. Na podsumowanie mojej wypowiedzi dołączam poniżej parę zdjęć, by zobrazować temat, który wyżej poruszam (te zwierzątka na zdjęciach to zdecydowanie moje faworyty).







Komentarze
Prześlij komentarz